Życie po życiu.
Ten blog będzie zawierał straszne informacje z internetu jak i wymyślone przeze mnie straszne historie ;)
piątek, 29 kwietnia 2011
Znamiona
W pewnym starym miasteczku mieszkała biedna rodzina,której urodziła się wspaniała dziewczynka Eliza.Miała ona jasno niebieskie oczy,blond włosy i białą cerę.Lubiła oglądać horrory,słuchać strasznych opowieści.Któregoś dnia napotkała artykuł w gazecie.Pisało w nim jak wywołać ducha.Eliza postanowiła spróbować.Wieczorem stanęła przy pile motorowej i mówiła 5 raz:Piła Pila Piła.Miało to przywołać tego gościa od piły.Czekała i czekała nic się nie działo.Zdenerwowana krzyknęła:Że to tylko jakieś żarty.!! i że już w to nie wierzy.Następnego dnia obudziła się cała w bliznach.Miała pociętą twarz.Nikt nie wiedział co się stało.Eliza wytłumaczyła się,że spadła na krzaki i cała się podrapała.Było tak przez co najmniej tydzień.Codziennie budziła się z nowymi bliznami.Mama poszła z nią do lekarza on też nie umiał tego wytłumaczyć.Została odrzucona przez miasteczko gdy tylko jakiś człowiek ją zobaczył od razu uciekał do swojego domu.Eliza wyglądała okropnie.Jej cera zrobiła się czerwona.Blizny bardzo ją oszpeciły.Biedna nie miała już przyjaciół ani nikogo komu mogłaby się zwierzyć lub wyżalić.Została jej tylko mama i młodsza siostra.Dziewczynka nie chodziła do szkoły,siedziała w domu i pomagała przy gotowaniu i sprzątaniu.Tak mijały lata.Eliza była już dorosła kiedy doszło do niej,że te blizny zaczęły się pojawiać gdy wypowiedziała ten sposób na wywołanie ducha.Dlatego zgłosiła się do medium.Ona też nie do końca umiała tego wyjaśnić.Spytała się kiedy Eliza była ostatni raz w kościele.Tak naprawdę to Eliza nie pamiętała kiedy ostatnio była w kościele.Wiedziała że przez te całe 20 lat które przeżyła w kościele była tylko z 6 razy to nie za dużo.Powiedziała o tym Medium ono kazało jechać do najbliższej kaplicy.Dziewczyna tak właśnie zrobiła.Niestety coś nie pozwalało jej tam wejść nie mogła patrzeć na obrazy święte.Pobiegła szybko do księdza proboszcza.
Okazało się,że była opętana przez 2 duchy.To one robiły te rany na jej ciele.Po długim zabiegu egzorcyzmu,ksiądz się poddał.Eliza rzucała się na wszystkie strony piszczała i jęczała.Nie pozwalała księdzu odpędzić duchy.Krótko po zabiegu Eliza zmarła a z jej ciała wyleciały dwa duchy.....
http://www.youtube.com/watch?v=6kqlM0TNQDQ
Ta historia kończy się krótko i bez Happy End.Uwierzcie jednak,że takie historie zdarzają się naprawdę,więc nie polecam zabawy z wywoływaniem duchów,ponieważ ten duch którego chciałaś/łeś wywołać może cię później opętać..
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Ostatni oddech.
Tego roku Zima zaczęła się wyjątkowo wcześnie i była naprawdę sroga. Padał gęsty śnieg,zamiecie zdarzały się bardzo często,temperatura była zawsze na minusie.Dziewczynka imieniem Lili obchodziła właśnie 13 urodziny.Ten dzień zapowiadał się wspaniale równo o 2 miały przyjść jej koleżanki.Była 13 30 Lili nie mogła się doczekać.Skakała,piszczała,śmiała się,dokazywała.Mama krzątała się po kuchni, piekła ciasto,sypała chipsy do miski,nalewała soki.13 55 Lili się niecierpliwiła dziewczyny powinny tu już być.Wyjrzała przez okno,była straszna zamieć nic nie zobaczyła.Wiał silny wiatr,śnieg sypał wprost na okno.Lilka pomyślała,że dziewczynki nie przyjdą z powodu pogody.Nie pomyliła się była już 14 30.Smutna poszła do swojego pokoju gdzie o dziwo czekały jej koleżanki.Wszystkie na raz krzyknęły:Niespodzianka!! Lili aż pisnęła z zachwytu i radość.Koleżanki podbiegły do niej uściskały ją i złożyły życzenia.Aż do 19 00 bawiły się wspaniale.Mama Lili poszła do sklepu po jeszcze jeden sok.Zostały same.Postanowiły się trochę postraszyć.Zgasiły światła w całym domu.Ubrały na siebie prześcieradła i zaczęły się straszyć.Goniły, popychały się.Nagle wylądowały na podłodze śmiejąc się.Ktoś zapukał do drzwi.Lili myślała,że jej mama już przyszła,więc nie poszła otworzyć drzwi.Bawiły się dalej.Gdy im się to znudziło Lilka poszła zapalić światło.Nacisnęła włącznik nic,drugi raz,dalej nic.Musiało wybić korki-pomyślała.Skrzynka znajdowała się na strychu.Lilka nigdy nie lubiła tego pomieszczenia.Tam zmarł jej dziadek,a z resztą nie mogła iść tam sama.Lili poszła poszukać mamy.Niestety nigdzie jej nie znalazła.Nie wiedziała co ma zrobić.Po pierwsze było ciemno po drugie zimno i po trzecie jej koleżanki czekały na nią w pokoju.Postanowiła iść na strych.Otwarła stare, skrzypiące drzwi i weszła do środka.Dawno tu nie zaglądała więc musiała trochę poszukać tej skrzynki z korkami.Wreszcie ją znalazła.Sprawdziła.Nie były wybite.Silny wiatr musiał zerwać linie.Lila wróciła do koleżanek i opowiedziała im wszystko.Ktoś zapukał do drzwi.Dziewczynka poszła otworzyć.Stał w nich stary,zziębnięty dziadek.Po prosił o schronienie,ponieważ jego autobus nie przyjechał.Lila powiedziała,że nie ma jej mamy i że nie może nikogo wpuszczać.Dziadek uśmiechnął się i powiedział,że jakby co to tu jeszcze wstąpi.Dziewczynka pożegnała się i wróciła do pokoju.Jej koleżanki były coraz bardziej znudzone.Mama nie wracała.Była już 22 30.Wszystkie sklepy na pewno są już dawno zamknięte.Musiało się coś stać.Lili miała co raz gorsze myśli.Aż w końcu ktoś wszedł do kuchni.To była mama jakaś taka inna jakby wystraszona.Spytała się córki czy ktoś tu był,ona odpowiedziała,że jakiś starszy dziadek pytał o schronienie.Mama aż podskoczyła,zaczęła krzyczeć na Lile,że nie powinna w ogóle otwierać tych drzwi i rozmawiać z tym panem.Dziewczynka nie wiedziała co się stało,rozpłakała się pobiegła do koleżanek w pokoju.Gdy Lilka się uspokoiła opowiedziała wszystko przyjaciółkom.One też nic nie rozumiały.Nadal nie było prądu.Lili nie wytrzymywała.Powiedziała,że to bez sensu,że i tak nie będzie fajnie,bo jest zimno i ciemno.Emi jedna z koleżanek zaproponowała opowiadanie strasznych historii z latarką w ręku.Monika powiedziała,że najlepiej iść na ten strych,i trochę pomyszkować.Wszystkie się zgodziły na pomysł Moniki.Z latarkami podeszły do drzwi wejściowych na strych.Szły cicho i powoli,ponieważ mama Lili już spała.Otwarły drzwi i weszły.Było tu strasznie zimno.W koncie strychu było otwarte okno.Lila nie mogła go zamknąć zawiasy musiały zardzewieć.Dziewczyny przeszukały już sterte kufrów po lewej stronie.Teraz zabrały się za stare albumy.Były tam zdjęcia małej mamy Lili z jakimś dziwnym panem o którym Lila nic nie wiedziała.Był on przystojny,wysoki i przypominał jej kogoś.Po paru minutach dziewczynka wykrzyknęła że już wie kto to jest to ten dziadek co przyszedł i pytał się o schronienie.Wszystkie jej koleżanki się zdziwiły zdjęcie było z roku 1973 jej mama była wtedy bardzo mała,a ten pan wyglądał już na dziadka.Lila na 100% była pewna,że to ta sama osoba.Nie przekonywała jednak dziewcząt.Szperały dalej.Znalazły akt małżeński mamy.Datę urodzin i chrztu.Na strychu było wszystko.Była już prawie 2 w nocy dziewczyny naprawdę miały dobrą zabawę.Nikomu nie chciało się spać.Nagle ktoś zapukał do drzwi,ale nie wejściowych tylko tych na strych.Dziewczyny wiedział,że to mama Lili usłyszała ich głosy.Szybko schowały się za kufry,a Lila poszła otworzyć.Mama była przerażona.Płakała,trzęsła się.Lili przytuliła ją nie wiedziała co ma robić.Mama zaczęła opowiadać:- to wszytko zaczęło się jak miałam 13 lat.Miała super imprezę na której każdy chciał być.Jednak ja zaprosiła tylko naj lepsze przyjaciółki.Moja mama powiedziała mi,że w naszej rodzinie wisi klątwa.W mojej mamie zakochał się pewien dziwak ze wsi mówili,że ma zawarty pakt z diabłem.Moja mama mu odmówiła on ją przeklną.Powiedział,że żadna z dziewczyn,która skończy 13 lat nie przeżyje.Będę po nich przychodził i zabijał.A nawet jak im się im uda przeżyć nigdy nie zaznają szczęścia.Wszyscy mężczyźni,którzy się w nich zakochają muszą umrzeć.Ja uniknęłam tego procesu,ponieważ moja mama obroniła mnie i to ją zabił ten przybysz.Teraz bardzo żałuje,że w tedy jeszcze mało rozumiałam i nie uratowałam mamy.Z tobą kochanie stanie się to samo.Dobrze,że w tedy nie puściłaś tego pana.Zabiłby cie a ja bym cię nie uratowała,więc jak przyjdzie następnym razem zawołaj mnie.Do Lili to nie dochodziło.Jakiś pan miał ją zabić.Na jej rodzinie spoczywa klątwa ?? O co chodzi.Mama zaczęła znów tłumaczyć,że żadna dziewczynka oprócz jej nie przeżyła.Przez tą klątwę umarł twój tata.Żadna z nas nie może dożyć 18 lat mi się udało i musiałam za to zapłacić.Zmarł mój mąż i umrzesz i ty.Ale ja do tego nie dopuszczę.Tylko błagam zawołaj mnie jak ktoś przyjdzie.Lilka zgodziła się.Była już 3 do drzwi zapukał ten sam dziadek.Lila otworzyła i zawołała mamę.Ona jakby nigdy nic wpuściła gościa do domu.Koleżanki Lili już spały ona tak samo.Tajemniczy gość poszedł do ich sypialni i wyciągnął nóż.Wbił go w ciało Lilki.Ona obudziła się i zdążyła zawołać mamę.Mama przybiegła i popchnęła tego pana.On się przewrócił wstał i z rozpędem wbił noż w głowę mamy Lili.
I tak się kończy ta historia.Koleżanki,które spały obok Lilki obudziły się w śród kałuży krwi.Na około ich leżały kawałki pociętego ciała i ułożony z nich napisz:Klątwa się już dopełniła. Dziewczyny wybiegły z domu i trafiły do pogotowia psychiatrycznego,gdzie były leczone po wstrząsie,który przeżyły.Jak policja przyjechała na miejsce ciał już nie było i wszystko co się stało zostało zagadką do dzisiaj.
czwartek, 14 kwietnia 2011
Lustro.
A więc zacznę tak.Mieszkam na wsi.Mój dom znajduję się nie daleko remizy.W remizie jest świetlica.Są tam komputery i telewizor,można grać w szachy i w ping ponga.Przychodzi tam wiele ludzi.Między innymi moja paczka.Najlepsza ekipa na tej ziemi :).A są w niej tacy ludzie:Kuba(największy jajcarz na tej planecie),Natalia(nie da się z nią nudzić.Lubię z nią oglądać horrory),Edyta(mistrzyni wygłupów i żartów-wariat),Klaudia(jedyna racjonalnie myśląca osoba) no i ja(czasami mi odbija ;P).No to wczoraj poszliśmy do remizy na świetlice.Pan przyjechał jak zwykle o 17:00. Mieliśmy już plan.Chcieliśmy wywołać ducha Krwawej Mery w świetlicowej ubikacji.Gdy pan włączył komputery znaleźliśmy na internecie sposób.Brzmiał tak: O północy trzeba stanąć przy lustrze ze świeczką i mówić Mery Bloom 13 razy przy zgaszonym świetle. Patrzeć w swoje odbicie,konkretnie w oczy.Gdy Mery się ukaże należy zbić jak najszybciej lustro(każde zbite lustro to 10 lat nieszczęścia).Jak się tego nie zrobi Mery pochłonie cię do niego.Jak uciekniesz Mery będzie cię śledziła i się tobie ukazywała w każdym lustrze w kałuży wszędzie!!!!
Zrobiliśmy to trochę inaczej była 17:32 poszliśmy do ubikacji(oczywiście ja Klaudia Natalia i Edyta) zgasiliśmy światło.Nie mieliśmy świeczki i zapaliliśmy tylko mój telefon.Wszystkie się bardzo bałyśmy.Edyta podeszła do lustra.Nikt inny nie chciał.Klaudia ja i Natalia chwyciłyśmy się za ręce(stworzyłyśmy taki łańcuch) ja trzymałam klamkę od drzwi wyjściowych.Edyta zaczęła mówić słowa:Mery Bloom 13 razy.Ze strachu upuściła telefon i była całkowita ciemność.Nikt nic nie widział.Chciałam nacisnąć klamkę od drzwi ale zorientowałam się że już jej nie trzymie.Nie mogłam jej wymacać.Podeszłam do dziewczyn przytuliłyśmy się razem.Coś trzasnęło.Pisnęłyśmy.Ze strachu nikt się nie ruszał.Nagle coś mnie dotknęło,zaczęło ciągnąć.Chwyciłam się kranu.To coś nie chciało mnie puścić.Wołałam dziewczyny one też krzyczały.Usłyszałam Natalie wołała:Ratunku coś mnie ciągnie!!!!
Nagle do ubikacji wszedł Kuba.Zapalił światło i patrzał na nas ze zdziwieniem.Otwarłam oczy.Zobaczyłam że każda dziewczyna jest w innym miejscu.Natalia leżała na podłodze.Edyta siedziała na ubikacji.Klaudia kucała przy ścianie,a ja stałam przed rozbitym lustrem.
Nadal nie wiemy co się stało.Ktoś rozbił lustro i każda z nas czuła to samo.To nie przyjemne ciągnięcie.Już na zawsze będziemy Kubie wdzięczne i już nigdy nie będziemy wywoływać duchów.To co się stało na zawsze zostanie zagadką.
piątek, 8 kwietnia 2011
Straszny dom.
Był 1 dzień lata,noc przesilenia letniego.Ania postanowiła tę noc spędzić nad rzeką.Weszła na wysepkę,która powstała w czasie wiosennej powodzi.Było wielkie drzewo na,które Ania postanowiła się wdrapać.Zobaczyła z niego nieduży domek,a raczej chatkę na drugim brzegu.Bardzo ją zaciekawił,dlatego udała się w jego stronę.Kiedy dziewczynka już doszła,postanowiła wejść do środka.Drzwi prowadziły do kuchnio-jadalni,od której odchodziło dwoje drzwi.Jedne prowadziły do łazienki,a drugie do sypialni.Sypialnia była nie wielka,a uwagę Ani przykuł obraz,a raczej biało czarna fotografia i metalowe łóżko z białym prześcieradłem i czerwonymi plamami.Ale to nie był ostatni pokój.W ścienię był łuk można było nim przejść do malutkiego pokoju dziecięcego.A na niebieskich ścianach wisiały zdjęcia malutkiego chłopca,miał około 2 lat.Ania postanowiła,że spędzi tę noc w malutkiej chatce.Wszystko szło dobrze,ale tylko do północy.Równo 00.00 Ania usłyszała słowa:CHCESZ POZNAĆ HISTORIE TEGO DOMU.CHCESZ ???Dziewczyna po prostu zatkało:Ania zobaczyła kobietę ubraną w białą suknie,wyglądała ona jak ta ze zdjęcia.Kobieta tylko machnęła ręką i dziewczyna,że jest jasno jak w dzień.Rozległ się także zapach chleba.Kobieta zaczęła opowiadać:
-To było równo 10 lat temu.Rocznica ślubu mojego i Jana.Nasz półtoraroczny synek spał po obiedzie,a my wybrałyśmy się na spacer do lasu.-mówiła,a Ania nie słuchała z niedowierzaniem-W głębi lasu usłyszeliśmy głos-mówił duch ze łzami w oczach.To brzmiało tak: chcecie jeszcze zobaczyć swojego synka-Piotrusia.Chce cie Heleno i Janie?. Od razu pobiegliśmy do domu.Jednak kiedy weszliśmy do pokoju synka na ścianie widniał napis:PRZYSZLIŚCIE ZA PÓŹNO,WASZEGO PIOTRUSIA JUŻ NIE MA.Wtedy zaczęłam płakać.Gdy spadła pierwsza łza my już nie żyliśmy.Dlatego muszę zabić i Ciebie z zemsty,nikt przez 10 lat tutaj nie przychodził tylko ty.
Helena i Ania zniknęły bardzo szybko.Nikt Ani nie szukał i jej nikt jej nie znalazł.
-To było równo 10 lat temu.Rocznica ślubu mojego i Jana.Nasz półtoraroczny synek spał po obiedzie,a my wybrałyśmy się na spacer do lasu.-mówiła,a Ania nie słuchała z niedowierzaniem-W głębi lasu usłyszeliśmy głos-mówił duch ze łzami w oczach.To brzmiało tak: chcecie jeszcze zobaczyć swojego synka-Piotrusia.Chce cie Heleno i Janie?. Od razu pobiegliśmy do domu.Jednak kiedy weszliśmy do pokoju synka na ścianie widniał napis:PRZYSZLIŚCIE ZA PÓŹNO,WASZEGO PIOTRUSIA JUŻ NIE MA.Wtedy zaczęłam płakać.Gdy spadła pierwsza łza my już nie żyliśmy.Dlatego muszę zabić i Ciebie z zemsty,nikt przez 10 lat tutaj nie przychodził tylko ty.
Helena i Ania zniknęły bardzo szybko.Nikt Ani nie szukał i jej nikt jej nie znalazł.
wtorek, 5 kwietnia 2011
Kruk
Nadia mieszkała nie daleko starej straży.Nawet nie podejrzewała,że tu może stać się coś tak naprawdę strasznego.Pewnego dnia wraz z koleżankami i dwoma kolegami wybrała się właśnie do tej remizy.Będąc już na miejscu dziewczynki postanowiły rozpalić ognisko.Czekały do wieczora,kiedy się ściemni.Zadowolone bawiły się w najlepsze.Paliły kiełbaski i bułeczki.Po paru minutach chłopcy powiedzieli,że idą w krzaki załatwić potrzebę.Dziewczyny czekały.Wszystko było dobrze dopóki ktoś lub coś nie rzuciło do Nadii kamieniem.Dostała dość mocno,dlatego z kulejącą kostką podeszła do kamienia i usiadła.Jola(jedna z jej koleżanek) podniosła ten kamień i przeczytała na głos:Ten kto dostał tym kamieniem powinien teraz płakać,a ci co nie płaczą powinni iść do drzwi strażackich.Nadia nie płakała,dlatego wraz z koleżankami udały się do drzwi.Myślały,że chłopcy robią sobie z nich jaja,ale niestety nie.Nie dość,że przy drzwiach był tylko czarny kruk,który dziobał jakieś ziarenka to jeszcze na znaku napisane było:No to teraz wiesz kim jestem,a jeśli nie to się nie martw za chwile się dowiesz.Idz za ten znak,a później w prawo.Nadia poszła tylko,że droga w prawo prowadziła w gęsty las.Jola krzyknęła żeby chłopcy się nie wygłupiali i wyszli zza krzaków.Niestety cisza.Usłyszały tylko głos kruka.Dziewczyny nie wiedziały czy mają zostać przy ognisku czy iść do tego lasu.Skoro są tam chłopcy to na pewno nic się nie stanie.No to idziemy powiedziały.Szły blisko siebie.Tak jakby skulone.Doszły do pierwszego drzewa.Napisane na nim było: Idźcie w głąb lasu.Później spadniecie w duł.Nadia miała już tego dojść chciała się wrócić,ale zobaczyła,że Jola jest już prawie w środku lasu.Dobiegła ją i spytała,dlaczego ona idzie dalej?? Przecież nie będą się bawiły w takie głupoty najlepiej wrócić do domu.Jola jej nie słuchała szła przed siebie jak zahipnotyzowana.Nadia nie starała się więcej szła za nią.Doszły do kolejnego drzewa.Napisane na nim było:Teraz spadniecie w dół,ale nie bójcie się.Nadia zaczęła krzyczeć,że już nie chce iść !!Jola odpowiedziała tylko: chłopcy bardzo się starali.Pewnie chcą nam zrobić niespodziankę.Nadia oni się tak starają.Proszę.Nadia zgodziła się coś w tym było,a po za tym niezła zabawa no i był tam Piotrek,w którym kochała się od 1 klasy.Szły dalej.Nagle spadły w dół.Obudziły się 30 min. później.Nie wiedziały gdzie były,strasznie bolały ich głowy.Nadia pierwsza przypomniała sobie co zaszło.Jola dochodziła do siebie po woli.Były jakby w małej grocie,albo jaskini.Zobaczyły karteczkę.O nie tego było za dużo nie dość,że się bardzo potłukły to jeszcze mają coś dla nich zrobić.Nadia wstała.Zaczęła macać ściany.
-Co ty robisz ???-spytała Jola
-Szukam wyjścia.A jak myślisz ??-odparła Nadia
-Nie wiem.Nie potrzebnie szłyśmy.Pewnie już dawno po 9. Rodzice mnie zabiją.
-Jest o wiele później.
-Skąd wiesz ??
-Bo jak byłyśmy na ognisku to była już 8,a ne pewno nie siedzimy tu tylko godziny.
Nadia nie myliła się była już 22.Jola przeczytała karteczkę:Jeśli chcecie zobaczyć swoich kolegów to obróćcie się do tyłu.Dziewczyny spojrzały za siebie.Na drewnianych patykach wisiały głowy Piotrka i Marka.Mieli otwarte oczy.Nadia zaczęła piszczeć.Jola tak samo chciały uciec tylko nie wiedziały gdzie.Nagle usłyszały skrzeczenie kruka.Latał na około nich.
Po 2 tygodniach znaleźli ciała dziewczyn i głowy chłopców.Byli pod ziemia.Jakieś 2 metry.Nikt nie wiedział jak tam się dostali.Plotki głoszą,że kruk,który latał na około miejsca znaleziska to był duch starego strażaka,który zginął tragicznie pod ziemią.Przysypany piaskiem i kamieniami właśnie na tym samym miejscu gdzie znaleźli ciała.
Cmentarz
W noc Halloween Basia i Ela postanowiły spać na cmentarzu.Dzień przed imprezą zaplanowały wszystko po kolei.Najpierw udały się na cmentarz,aby wybrać odpowiednie miejsce.Znalazły małe pole z daleka od grobów.Rodzicom miały powiedzieć,że idą spać do koleżanki za miastem.Zadowolone że wszystko się im udało wyszły z domów i spotkały się koło śmietnika za budynkiem.Była 22 30 żeby dojść do cmentarza potrzebowały 15 min.Szły okrężną drogą prowadzącą przez las.Nagle usłyszały jakiś pisk nie wiedziały,że to zapowiada kłopotu.Przecież dużo dzieci wychodzi w Halloween na pole,aby się nastraszyć.W końcu znalazły się na przed tylną bramą cmentarza.Rozbiły namiot i zawinęły się w śpiwory.Było trochę zimno,dlatego włączyły elektryczny grzejnik na baterie.O godz.24 00 dziewczyny zaczęły hałasować,aby zbudzić duchy.Przez 30 min nic się nie działo,dlatego znudzone położyły się spać.Zbudził ich krzyk.Przebudzone ze snu nie rozumiały co się stało.Nagle zobaczyły jakiś cień przy ich namiocie.Stuliły się w koncie i nasłuchiwały.Cień zbliżał się do nich.Nie wiedziały co miały zrobić.Nagle coś podrapało w namiot.Zamknęły oczy nie chciały widzieć co się stanie.Usłyszały głos. To była jakaś dziewczynka przedstawiła się jako Ola. Powiedziała,że mieszka tu na wzgórzu i chciała po prosić dziewczyny,aby były trochę ciszej, ponieważ słychać ich piski aż do jej domu.Dziewczyny powiedziały,że się bawiły i to dlatego.W ramach przeprosin zaprosiły Ole do siebie.Zgodziła się.Tylko powiedziała,że musi iść po śpiwór.Ola długo nie przychodziła.Dziewczyny chciały po nią pójść.Przecież mieszka nie daleko.Ela i Basia wyszły na pole.Włączyły latarkę.Na jednym pagórku rzeczywiście był dom.Jakby opuszczony.Ola pewnie nie była za bogata.Szły dróżką.Po 5 minutach znalazły się przed drzwiami.Zapukały.Cisza.Jeszcze raz tym razem głośniej.Wyszła stara kobieta.Ela spytała się o Ole.Kobieta rozpłakała się.Dziewczyny nie wiedziały co się stało.Staruszka powiedziała,że Ola nie żyje od 2 lat.Umarła gdy była w ich wieku.Ela prawie zemdlała.
-Przecież z nią rozmawiałyśmy.Powiedziała,że mieszka tu na wzgórzu.
-To nie możliwe Ola umarła 2 lata temu.Tam koło waszego namiotu jest jej grób.
-Co ???? przecież tam nie było żadnych grobów.Jeszcze wczoraj to sprawdzałyśmy.Ola gadała z nami.Mówiła,że pójdzie po śpiwór i przyjdzie.
-Dobrze powiem wam cała prawdę.Ola zmarła 2 lata temu,ale nie chciałam jej pochować.Leżała w łóżku cały czas.Całe dwa lata aż do dziś.Pochowałam ją o 21 30.Wróćcie już do namiotu. dowidzenia.
To było nie normalne przecież z nią rozmawiały.Dziewczyny wróciły do namiotu.Położyły się i nie mogły zasnąć.Usłyszały szelest i zobaczyły Ole właśnie weszła do namiotu.Dziewczyny zaczęły piszczeć.Ola spojrzała na nie ze zdziwieniem.
-A więc już wiecie.Tak oto moja historia.Ja nie żyje.Nie umiem umrzeć tak żeby mnie nie było na ziemi.
Później już nikt o dziewczynach nie słyszał.Znaleźli tylko ten namiot.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)